HomeAktualnościFormacjaDK ŁowiczO nasFacebookGaleriaKontakt

 

Życiorys św.Faustyny
Wieczysta Adoracja Najświętszego Sakramentu w Niepokalanowie

Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie Łagiewnikach online
 

Najbliższe spotkania DM

  • wkrótce

ZAPRASZAMY

Parą prowadzącą na rok 2020. Kasia i Tomasz Kiełbasowie.

Pomoc dla małżeństwa z DK

Polecane filmy:

Jezus. Upragniony od wieków
Niebo istnieje naprawdę
Wiara czyni cuda
Chata
Spotkanie
Odważni
Most
Lampa
Apokalipsa św.. Jana

 



 

17.03.2021

Zbiórka artykułów dla potrzebujących w ramach dzieła ks. Sylwka z parafii MBP w Żyrardowie
Zbieramy konserwy, olej mąkę cukier

Siostry Apostolinki proszą o pomoc w zbiórce nowych i używanych książek dla dzieci w wieku szkolnym, aby uchronić jedną z wiejskich szkół, która nie ma biblioteki przed jej likwidacją (właśnie z tego powodu). Prosimy o pomoc w zbiórce. Kontakt Tomek Kiełbasa Tomek Sadowski

 

10.03.2021.

Zbieramy kolejny raz dla DSM w Łodzi

tym razem są potrzebne
 

Dla dzieci:
Ciuszki 52-104 cm (nowe) Prześcieradła na łóżeczka dziecięce Mleko little steps 3 Ręczniki dla dzieci Obcinaczki do paznokci
Zabezpieczenia do szafek Słodycze. Skrzynia na zabawki na dwór Piłki gumowe do gry dla dzieci Bloki rysunkowe i techniczne
Materiały plastyczne dla dzieci Papier ksero A3
Dla Matek:
Pościel i prześcieradła dla dorosłych Mopy i wiadra Szczotki do zamiatania Ceraty na stół: 1.40 cm x 2.10cm Patelnia (średnica 34 cm) Łyżka wazowa duża oraz produkty o długiej ważności: Kukurydza, groszek, fasola w puszce,ketchup, koncentrat pomidorowy, musztarda, majonez, ćwikła, chrzan Jeżeli ktoś chciałby przekazać pieniądze: Nr konta 98 1020 3378 0000 1902 0240 3129 Zgromadzenie Sióstr Antonianek z dopiskiem DSM. Kontakt dla rejonu Żyrardów - Tomek Kiełbasa

 

Aktualnie Diakonia bierze udział w Akcji ''Przytul Mamę''. W czasie adwentu modlimy się za wybraną mamę Domu Samotnej Matki w Łodzi oraz przygotowujemy prezenty dla dziecka/dzieci wybranej osoby. Chcesz wiedzieć więcej napisz email, telefon  lub facebooka

 

21.11.2020

Kochani mamy awaryjną sytuację w Domu Samotnej Matki w Lodzi, wszyscy są na kwarantannie, ogromna prośba o następujące produkty: Witamina C, Witamina D, Neosine, Gripex, Paracetamol, chusteczki higieniczne, woda gazowana i niegazowana, ręczniki papierowe a także suchy prowiant: konserwy, sery, pasztety, kabanosy itp. Sprawa jest nagląca, Tomek Kiełbasa będzie czekał na produkty 24.11.20 we wtorek miedzy g.17-19 na parkingu u Salezjan w Żyrardowie. Alternatywnie można wspomóc finansowo poprzez siostry Apostolinki, które dokupią brakujący prowiant nr. konta 04 1240 3321 1111 0000 2854 5880 z dopiskiem ''dla domu Samotnej Matki'' Bądźmy wrażliwi na bliźnich

 

28.09.2020

Kochani dziękujemy za waszą szczodrość na Dniu Wspólnoty Domowego Kościoła. Oto zakupy jakie zrobiliśmy za wasze datki. Otrzymaliśmy także mocne wsparcie Odnowy w Duchu Świętym od Salezjan z Żyrardowa za które także dziękujemy oraz za artykuły podarowane wcześniej. Mamy nadzieję, że wszystko to posłuży w Domu Samotnej Matki w Łodzi. Niech Bóg wszystkim darczyńcom błogosławi 🤗

 

 

 Tym razem potrzebne są :
- Chemia do sprzątania (domestos, płyn uniwersalny do podłóg, płyny do szyb),mopy, wiadra, miotły, suszarki na pranie
- ubranka 104-128 (chłopięce i dziewczęce) - nowe
- biurowe/szkolne (segregatory A4, koszulki, skoroszyt do segregatorów, długopisy, teczki papierowe,)
- materiały plastyczne dla dzieci
- termosy
- słodycze:)
- chusteczki nawilżanie
- materacyki do łóżeczek 120/60 cm
- spożywka z terminem
- deserki i zupki dla dzieci, tubki
- podkłady porodowe

 

Uczynki miłosierdzia wzglądem duszy                                  Uczynki miłosierdzia względem ciała
1. Grzeszących upominać.                                                        1. Głodnych nakarmić.
2. Nieumiejętnych pouczać.                                                      2. Spragnionych napoić.
3. Wątpiącym dobrze radzić.                                                    3. Nagich przyodziać.
4. Strapionych pocieszać.                                                         4. Podróżnych w dom przyjąć
5. Krzywdy cierpliwie znosić.                                                  5. Więźniów pocieszać.
6. Urazy chętnie darować.                                                        6. Chorych nawiedzać.
7. Modlić się za żywych i umarłych.                                        7. Umarłych pogrzebać

Zwycięstwo przyjdzie przez Maryję

Wizja polskiego proroka kard. Augusta Hlonda
 

Wybitną postać ks. kard. Augusta Hlonda (1881-1948), salezjanina, pierwszego biskupa Katowic, prymasa Kościoła katolickiego w Polsce i założyciela Towarzystwa Chrystusowego dla Wychodźców (Societas Christi pro Emigrantibus), a także reorganizatora Zgromadzenia Braci Serca Jezusowego, można oceniać na podstawie wspaniałych owoców duszpasterskich i duchowych. Nie mniej ważna jest, zespolona z życiem i działaniem prymasa Hlonda, przepowiednia zwycięstwa Kościoła — zwycięstwa wyproszonego przez wstawiennictwo Najświętszej Maryi Panny. To proroctwo prymas Hlond wypowiedział na łożu śmierci 22 października 1948 r. — w dniu Matki Bożej Patronki Dobrej Śmierci — w epoce wielkiego zamętu politycznego, społecznego i kulturalnego w sercu Europy. Warto wspomnieć, iż był to czas, kiedy sowiecki komunizm parł niezwyciężony w kierunku Europy Zachodniej i zdobywał kolejne kraje, także poza granicami starego kontynentu. Niestety, Polsce, pozbawionej jakiegokolwiek wsparcia ze strony Zachodu, z chwilą upadku Powstania Warszawskiego, czyli od 1944 r., został narzucony, z wyraźnej woli Moskwy i przy milczącej aprobacie Wielkiej Brytanii, jak również USA, reżim marksistowski oraz totalitaryzm komunistyczny. Większości Polaków zdawało się wtedy, że nadeszła ostateczna katastrofa i nadzieja na zwycięstwo wolności została raz na zawsze pogrzebana.

Właśnie w tym czasie niespodziewanie zmarł prymas Polski. Zmarł człowiek, do którego odwoływali się wszyscy Polacy, zarówno katolicy, jak niewierzący, szczerze zatroskani o los swojego kraju. Śmierć prymasa Hlonda, który w tamtym historycznym momencie był jedynym pewnym punktem odniesienia dla zdezorientowanego społeczeństwa, spowodowała wielkie przygnębienie. Powszechnie ceniono jego autorytet, stanowczość w kierowaniu Kościołem oraz umiejętność wskazywania nowych rozwiązań, bez wystawiania na ryzyko fundamentalnych wartości wiary katolickiej. Potwierdził to jego następca na urzędzie prymasowskim, ks. kard. Stefan Wyszyński (1903-1981) — który przeszedł do historii jako Prymas Tysiąclecia. W liście napisanym 6 stycznia 1949 r. z okazji objęcia urzędu, zaledwie trzy miesiące po śmierci kard. Hlonda, nowy prymas pisał:

«Przedwczesna, a tak budująca i kapłańska śmierć prymasa Polski, śp. Kardynała Augusta Hlonda, pozbawiła nie tylko zaślubione sobie archidiecezje pasterza, ale i naród cały — widzialnego symbolu jedności religijnej. (...) Jesteśmy pod wrażeniem wielkiego żywota i potężnych czynów tej historycznej postaci, człowieka, który przysporzył chwały Kościołowi i rozgłosu Polsce. Gdy w dniach naszej żałoby świat cały chylił swe czoło przed wielkim synem Kościoła, wielbił w nim jego niezachwianą wiarę, niezłomne męstwo, miłość ofiarną, pracowitość niewyczerpaną i tyle cnót, którymi dobrze zasłużył się Najwyższemu Ojcu narodów — Bogu, i katolickiej ziemi polskiej. Składając dziś należny hołd czci i uwielbienia, pragniemy, by wielkie życie zmarłego Prymasa było dla nas wzorem i promieniem przewodnim w drodze».

Prymas Tysiąclecia

Życzenie wyrażone przez prymasa Wyszyńskiego, by życie jego poprzednika stało się wzorem i światłem na niepewną przyszłość, nawiązywało do nowych wyzwań, a szczególnie ateizmu, narzuconego przez reżim komunistyczny we wszystkich sferach życia społecznego i kulturalnego. Dlatego to w proroczych słowach, uważanych także za rodzaj testamentu prymasa Hlonda, Wyszyński znalazł inspirację dla swojego programu duszpasterskiego. Jednym z najważniejszych punktów planu pracy apostolskiej następcy Hlonda było przygotowanie do wielkiego wydarzenia — Tysiąclecia Chrztu Polski — które przypadało w 1966 r. Wyszyński oznajmił to osobiście 22 października 1962 r. w Rzymie, u progu Soboru Watykańskiego ii:

«Umierający w Warszawie Kardynał zapowiedział, że zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie zwycięstwem Matki Najświętszej. Powiedział, że do Tysiąclecia Chrztu trzeba Polskę prowadzić ze śpiewem: 'Bogurodzico Dziewico, Bogiem sławiena Maryjo'... Biskupi polscy uznali to wezwanie gasnącego Kardynała za swój program, za swój obowiązek. I dlatego, wczuwając się w te myśli i pragnienia odeszłego Pasterza, my biskupi polscy prowadzimy ojczyznę naszą w bramy Tysiąclecia za Maryją Jasnogórską i Królową Polski. Głęboko wierzymy, że zwycięstwo przyjdzie!»

Te właśnie słowa wzbudziły wśród duchowieństwa i w społeczeństwie siłę, odwagę i, przede wszystkim — ku zaskoczeniu, a wręcz przerażeniu komunistycznych władz — stanowczą wolę oparcia się ateistycznej ideologii oraz wzmożenia wysiłków dla odnowy pracy duszpasterskiej oraz bardziej radykalnej działalności ewangelizacyjnej.

Dwa lata później, przy okazji poświęcenia pomnika Augusta Hlonda, prymas Stefan Wyszyński potwierdził jeszcze wyraźniej doniosłe znaczenie testamentu swojego poprzednika dla duszpasterskiego przygotowania Polski do obchodów Tysiąclecia jej chrztu. Powiedział wtedy:

 

«My dzisiaj prowadzimy naród w 'wiary nowe tysiąclecie', za przewodem Matki Bożej Jasnogórskiej. Ale nie myślcie, drodzy moi, że to czyniąc — ja i wszyscy biskupi polscy — wypełniamy tylko nasze zamiary. Przeczytałem słowa umierającego Kardynała, który mówi: 'Ja odejdę, przyjdą inni, będą moje dzieło prowadzili'. Oświadczam wam, dzieci najmilsze, że zawsze uważam — ja, niegodny jego następca na stolicy prymasowskiej — że nie swoje, ale jego dzieło prowadzę dalej, jego programy i plany wykonuję. Uważam się za wykonawcę jego duchowego testamentu. (...) Myśli przewodnie pracy, przygotowującej naród na Tysiąclecie Chrztu, wzięte są z serca umierającego Kardynała Augusta Hlonda. (...) Pragnę was zapewnić, umiłowani bracia kapłani i najmilsze dzieci Boże, że ja i biskupi polscy prowadzimy dalej jego dzieło. Dlatego idziemy w bramy nowego tysiąclecia za Panienką Najświętszą! Umierający Kardynał prymas zobowiązał nas do tego tymi szczególnymi słowami: 'Luctamini cum fiducia! Sub patrocinio Beatae Mariae Virginis laborate' (...)».

Poświęcając Chrzcielnicę Tysiąclecia 31 maja 1965 r., Prymas wygłosił przemówienie, w którym raz jeszcze nawiązał do znaczenia i fundamentalnej wagi testamentu swego poprzednika, którego nie zawahał się nazwać «prorokiem polskim». «Małe Dziateczki! — powiedział przy tej okazji. — Bardzo wam dziękuję za kwiaty, których dostałem całe naręcza. Zawiozę je do katedry w Warszawie. Część z nich pójdzie na grób naszego poprzednika, śp. Kardynała Augusta Hlonda. A zaraz wam powiem, dlaczego. On to bowiem powiedział: 'Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie to zwycięstwo Matki Najświętszej'. Ja jestem tylko wykonawcą jego programu. Pracuję nad tym, aby to zwycięstwo przyszło i aby było to zwycięstwo Matki Najświętszej. Ono przyjdzie i będzie Jej zwycięstwem. Dlatego wasze kwiaty pójdą na grób tego proroka polskiego, który gasnącymi oczyma i słabnącymi wargami zapowiadał zwycięstwo Matki Najświętszej. Módlcie się o to, aby mi starczyło sił, bym się przyczynił do tego zwycięstwa. Ale i wy wszyscy współpracujecie».

Głównym inicjatorem nowenny przygotowującej do Tysiąclecia Chrztu Polski był, bez wątpienia, prymas Wyszyński, przy pełnym poparciu episkopatu polskiego, szczególnie arcybiskupa metropolity krakowskiego Karola Wojtyły. Nowenna, peregrynacja kopii obrazu Czarnej Madonny z Częstochowy po całym kraju, z jednodniowymi przystankami we wszystkich parafiach i u wszystkich rodzin katolickich, w których modlono się przy Niej, adorując ów Cudowny Wizerunek, były bez wątpienia najważniejszymi inicjatywami w ramach ewangelizacji narodu polskiego w drugiej połowie xx w.

Ta inicjatywa wydała obfite, wspaniałe owoce: doprowadziła Polaków do moralnej odnowy i odkrycia na nowo chrześcijańskiej tożsamości — osobistej oraz całego narodu. Owe wydarzenia zyskały rozgłos także na forum międzynarodowym. A wszystko to dzięki peregrynacji świętej ikony, zainspirowanej proroczą wizją Sługi Bożego kard. Hlonda. Istotnie, gdziekolwiek przybywał święty obraz, mówiło się o zwycięstwie, które przyjdzie dzięki macierzyńskiemu wstawiennictwu Maryi u Jezusa. Dla dodania otuchy i odwagi wiernym cytowano ciągle słowa kard. Hlonda.

Należy zauważyć, że inicjatywa duszpasterska, realizowana w życiu przez prymasa Wyszyńskiego, spotykała się z wrogością ze strony reżimu komunistycznego. Władze marksistowskie posunęły się nawet do brutalnego «zaaresztowania» wizerunku Czarnej Madonny. Jednak nawet to nie powstrzymało imponującego zwycięstwa Maryi, które dokonało przemiany narodu polskiego i przyniosło dobroczynne skutki w świecie.

Wybór Karola Wojtyły na katedrę Piotrową

Prymas Wyszyński odczytał wybór ks. kard. Karola Wojtyły na Następcę św. Piotra jako ukoronowanie proroctwa o zwycięstwie Maryi nad ateizmem marksistowskim, nie tylko na ziemi polskiej, ale i poza jej granicami. Powołanie metropolity krakowskiego — który zdaniem kard. Wyszyńskiego był pasterzem wybitnie maryjnym — do pełnienia posługi Piotrowej było dla niego ostatecznym potwierdzeniem zwycięstwa Maryi, przepowiedzianego przez Sługę Bożego kard. Hlonda. Ks. prymas Stefan Wyszyński wyraził to w homilii «Prorocza wizja Madonny Zwycięskiej», wygłoszonej w Rzymie 21 października 1978 r., po wyborze kard. Wojtyły. Mówił w niej:

«Od samego początku, od chwili, w której zostałem wezwany na stolicę prymasowską w Gnieźnie i metropolitalną w Warszawie, miałem w sercu słowa testamentu pozostawionego przez umierającego Kardynała Hlonda: 'Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie to zwycięstwo Matki Najświętszej'». I kontynuował, mając na myśli głęboką pobożność maryjną nowo wybranego Jana Pawła ii: «Z całą pokorą można powiedzieć, że zwycięstwo przyszło! Na tronie Piotrowym siedzi Papież Maryjny. (...) A więc zwycięstwo Matki Najświętszej przyszło naprawdę».

 

W tej samej homilii kard. Wyszyński zwrócił uwagę na opatrznościową zbieżność dat: inauguracja pontyfikatu Jana Pawła ii odbyła się w rocznicę śmierci kard. Hlonda. Prymas zauważył:

«Trzydzieści lat mija od apokaliptycznej wizji, oglądanej oczyma umierającego w Warszawie Kardynała Augusta Hlonda, prymasa Polski. W proroczym widzeniu mówił on: 'Walczcie pod opieką Najświętszej Maryi Panny. Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie to zwycięstwo Matki Najświętszej'. Trzydzieści lat później, tego samego dnia, w rocznicę jego śmierci, oddawać będziemy Bogu i Kościołowi Syna polskiej ziemi, który został Namiestnikiem Chrystusa i Następcą św. Piotra. Na tle wyniosłej elewacji Bazyliki Piotrowej odbędzie się uroczystość inauguracji rządów i posługiwania Jana Pawła ii, dotychczasowego kardynała Wojtyły, arcybiskupa krakowskiego».

Rzeczywiście, Sługa Boży kard. Hlond zmarł 22 października około godz. 10. 30, zaś inauguracja pontyfikatu Papieża Jana Pawła ii odbyła się 22 października 1978 r. o godz. 10. Może to się wydać zwykłym zbiegiem okoliczności albo też czymś więcej, co pozwala dostrzec opatrznościowe działanie Pana.

Sam Jan Paweł ii wielokrotnie odwoływał się w swoich wypowiedziach do Hlonda. Mówił o nim na przykład podczas swojej drugiej podróży apostolskiej do Polski, wybrawszy do tego miejsce najwłaściwsze, to znaczy sanktuarium maryjne na Jasnej Górze w Częstochowie, gdzie — jak głosił wzruszony polski Papież — «bije serce narodu w Sercu Matki». Przy tej okazji Papież wyznał, że prorocze słowa Sługi Bożego kard. Augusta Hlonda stale go inspirowały i kształtowały oraz wywarły przemożny wpływ na jego własne, całkowite zawierzenie Maryi. W przemówieniu, wygłoszonym w niedzielę 19 czerwca 1983 r. o godz. 21 — należy pamiętać, że był to trudny moment w historii: kiedy świętowano jubileusz 600-lecia sanktuarium maryjnego na Jasnej Górze, w kraju panował stan wojenny, wprowadzony przez gen. Wojciecha Jaruzelskiego, a Papież odbywał swą wizytę dwa lata po zamachu z 13 maja 1981 r. — Jan Paweł ii powiedział:

«Na koniec, o Matko Jasnogórska, przybyłem tutaj, aby Ci jeszcze raz powiedzieć: Totus Tuus! Jestem, o Matko, cały Twój i wszystko moje jest Twoim! (...) Jeszcze jedno. W dniu 13 maja minęło dwa lata od tego popołudnia, kiedy ocaliłaś mi życie. Było to na placu św. Piotra. Tam, w czasie audiencji generalnej, został wymierzony do mnie strzał, który miał mnie pozbawić życia. Zeszłego roku w dniu 13 maja byłem w Fatimie, aby dziękować i zawierzać. Dziś pragnę tu, na Jasnej Górze, pozostawić, jako wotum, widomy znak tego wydarzenia, przestrzelony pas sutanny. Wielki Twój czciciel Kardynał August Hlond, prymas Polski, na łożu śmierci wypowiedział te słowa: 'Zwycięstwo — gdy przyjdzie — przyjdzie przez Maryję'».

Na dowód tego, jak głęboko prorocze słowa prymasa Hlonda zapadły w serce Papieża, przytoczmy fragment jego Testamentu:

«Kiedy w dniu 16 października 1978 r. konklawe kardynałów wybrało Jana Pawła ii, Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński powiedział do mnie: 'zadaniem nowego papieża będzie wprowadzić Kościół w Trzecie Tysiąclecie'. Nie wiem, czy przytaczam to zdanie dosłownie, ale taki z pewnością był sens tego, co wówczas usłyszałem. Wypowiedział je zaś Człowiek, który przeszedł do historii jako Prymas Tysiąclecia. Wielki Prymas. Byłem świadkiem Jego posłannictwa, Jego heroicznego zawierzenia, Jego zmagań i Jego zwycięstwa. Zwycięstwo, kiedy przyjdzie, będzie to zwycięstwo przez Maryję — zwykł był powtarzać Prymas Tysiąclecia słowa swego Poprzednika kard. Augusta Hlonda».

Ojcowie paulini, kustosze sanktuarium Czarnej Madonny na Jasnej Górze, pragnąc upamiętnić głębokie przekonanie ludzi o świętości ukochanego prymasa Hlonda oraz dwóch innych wielkich postaci Kościoła, to znaczy ks. kard. Stefana Wyszyńskiego i Papieża Jana Pawła ii, umieścili w drugiej części kaplicy, w której znajduje się otaczana wielką czcią ikona Czarnej Madonny, w samym «sercu» chrześcijańskiej Polski, trzy kolorowe witraże. Środkowy przedstawia Jana Pawła ii, na dwóch bocznych są wizerunki — kard. Augusta Hlonda, z zapisanymi słowami jego proroctwa, oraz kard. Stefana Wyszyńskiego. Wszyscy trzej mają ze sobą wiele wspólnego, łączy ich przede wszystkim niezachwiana wiara we wstawiennictwo Maryi w historii zbawienia ludzkości.

Zakończenie

Upadek komunizmu to fakt historyczny. Przyczyniło się do tego wielu ludzi. W Polsce do osób, które położyły kres owemu wielkiemu nieszczęściu ludzkości, należy niewątpliwie zaliczyć, przywołanych w niniejszym artykule, wielkich mężów, czczonych dzisiaj jako Sługi Boże. Ich wpływ na proces pokojowych przemian, których zwieńczeniem był upadek Muru Berlińskiego w 1989 r., nie ograniczył się tylko do Polski, lecz miał rezonans na całym świecie. Jan Paweł ii podczas wizyty w Republice Czeskiej usłyszał, jak prezydent Václav Havel mówi z wielkim wzruszeniem i wdzięcznością o «cudzie». Nie popadając w przesadę, w pokojowej przemianie Europy Wschodniej rzeczywiście można dostrzec «cud», który w pewnym sensie można by przypisać także Słudze Bożemu kard. Hlondowi, bo przecież to on przekazał swoją niezachwianą wiarę we wstawiennictwo Błogosławionej Dziewicy Maryi swemu następcy kard. Wyszyńskiemu, a ten z kolei — metropolicie krakowskiemu, późniejszemu Papieżowi Janowi Pawłowi ii.

Na koniec zacytujemy w tym miejscu słowa ks. prymasa kard. Augusta Hlonda, do niedawna nieznane. 10 stycznia 1948 r. prymas napisał w liście do biskupa Bova Marina (Włochy) Giuseppe Cognaty (1885-1972): «Dziękuję Ekscelencji za modlitwy w imieniu Polski. Stoi ona na pierwszej linii walki. Wspaniały jest jej duchowy opór. Proszę o dalszą modlitwę do Nieśmiertelnego Króla wieków i Jego wszechmogącej Matki, słodkiej Wspomożycielki Chrześcijan. Zobaczymy wydarzenia większe od tych, które miały miejsce pod Lepanto i Wiedniem».

Stanisław Zimniak
Pracownik naukowy Salezjańskiego Instytutu Historycznego w Rzymie


 

 

*********************************************************************************

Miłosierdzie Boże dosięga nieraz grzesznika w ostatniej chwili - Świadectwo

Moja młodsza o pięć lat siostra była osobą całkowicie zdemoralizowaną od młodzieńczych lat, uzależnioną od alkoholu i seksu. Prowadziła bardzo rozwiązłe życie, miała czwórkę dzieci z różnymi partnerami życiowymi, a jej prowadzenie się spowodowało, że sąd ograniczył jej prawa rodzicielskie.

Dwóch jej najstarszych synów wychowuje nasza mama, jedna jej córeczka została oddana zaraz po urodzeniu do adopcji, a najmłodsza jej córka wychowuje się w innej rodzinie zastępczej.

Siostra nigdy zbytnio nie interesowała się swoimi dziećmi i nie utrzymywała z nimi żadnych bliższych kontaktów. Żyła swoimi sprawami i krążyła po świecie. Nigdy nie pracowała. Popadała w coraz silniejsze nałogi, a przez to w poważne kłopoty z prawem, aż trafiła do więzienia.

Po odbyciu kary przyjechała do naszej mamy. Po rozmowie ze swoją siostrą zrozumiałam, że pobyt w więzieniu wcale nie odmienił jej patrzenia na Boga i na wartości moralne.

Jej motto życiowe, które brzmiało mniej więcej tak:

„jak mam nie pić, to nie chcę żyć”,

nadal było aktualne.

W czasie tej naszej rozmowy siostra powiadomiła mnie, że niedługo wyjeżdża do Niemiec. Miała tam pracę i zorganizowane mieszkanie u pewnego mężczyzny. Widząc, że nic rozmową nie wskóram, zapytałam, czy odmówi ze mną Koronkę do miłosierdzia Bożego, gdyż właśnie zbliżała się godzina 15.

W skrócie opowiedziałam jej o łaskach, jakie są przypisane do tej modlitwy, i o tym, że jeśli odmówi ze mną tę modlitwę z wiarą, to uratuje swoją duszę i nie pójdzie do piekła.

Moja siostra zgodziła się i już to było dla mnie cudem, gdyż do tej pory modlitwy były przez nią wyśmiewane. Ponieważ nie potrafiła się modlić, z moją pomocą odmówiła pierwszy raz w swoim życiu Koronkę do miłosierdzia Bożego.

Wkrótce wyjechała do Niemiec i tam prowadziła życie takie jak dotychczas. Przez wiele lat miałam z nią od czasu do czasu kontakt i zawsze, gdy pytałam, czy zamierza coś zmienić w swoim życiu, słyszałam odpowiedź, że jest jej dobrze tak, jak jest, i nic nie zamierza zmieniać.

Modliłam się za nią, chociaż traciłam nadzieję na to, że moja młodsza siostra nawróci się za swojego życia. Prosiłam więc Boga o jej nawrócenie chociażby w chwili śmierci. Mijały kolejne lata i nic się nie zmieniało.

W 2010 roku podpisałam w intencji siostry Krucjatę Wyzwolenia Człowieka, podczas rekolekcji dla małżeństw, ponieważ z mężem należymy do wspólnoty Domowego Kościoła.

Trzy lata później dostałam wiadomość od znajomego z Niemiec, że moja siostra wraca do Polski, ponieważ jest ciężko chora. Okazało się, że w maju tegoż roku podczas libacji alkoholowej moja siostra straciła przytomność i pogotowie zabrało ją do jakiegoś niemieckiego szpitala.

Stan jej był na tyle ciężki, że poszukiwano jej rodziny. Lekarze przez dwa miesiące walczyli o jej życie. Znajomy, który nas o tym powiadomił, odebrał ją ze szpitala i wysłał do Polski.

Z przerażeniem, ale też z nadzieją czekałam na nią na przystanku, w miejscu gdzie zatrzymywały się autokary z Niemiec. Widok mojej siostry był przerażający, ale też było w niej coś, co mnie zastanowiło. Nie było to związane tylko z jej stanem zdrowia.

Po długiej rozmowie zrozumiałam, że moją siostrę spotkała wielka łaska. Nawróciła się i był to absolutny cud. Kiedy była na pijackiej libacji, poczuła się źle i traciła świadomość, westchnęła do Boga o litość i miłosierdzie. Błagała Matkę Bożą, aby jej pomogła, bo nie chce trafić do piekła, tylko do nieba. Potem straciła przytomność.

Będąc w szpitalu, nie wiedziała, jaki jest jej stan, ponieważ nie znała na tyle języka niemieckiego, ale przypuszczała, że jest bardzo źle. Modliła się swoimi słowami i prosiła Boga o to, aby mogła wrócić do Polski, do rodziny. Tak też się stało: wróciła do nas i poprosiła wszystkich swoich bliskich o wybaczenie.

Odbyła spowiedź generalną (od kilkudziesięciu lat nie spowiadała się i nie przystępowała do sakramentów), otrzymała też sakrament namaszczenia chorych oraz przyjęła Komunię św. Podpisała też w kościele w księdze postanowień przysięgę trwania w trzeźwości do końca życia.

Rozpoczął się trudny okres walki o jej zdrowie. Siostra miała raka wątroby w zaawansowanym stadium i była też po udarze. Lekarze nie dawali większych nadziei. Ostatnie półtora roku to pobyty w szpitalach, badania i wizyty lekarskie.

Siostra cierpiała bardzo, ale nigdy się nie uskarżała. Wiedziała, że jest to jej dane, żeby mogła się oczyścić, że jej choroba to łaska. Wspominałyśmy z siostrą w czasie jej choroby tę Koronkę do miłosierdzia Bożego, którą razem odmówiłyśmy wiele lat temu. Wiedziałam, że to, co przeżywamy w chwili obecnej, jest łaską Bożą, odpowiedzią na tamtą modlitwę.

Walka toczyła się przez te wszystkie miesiące choroby. Szatan walczył o duszę mojej siostry, nie dając jej spać. Wielokrotnie w ciągu tego czasu spowiadała się i przyjmowała sakramenty. Ostatnich sakramentów udzielił jej na szpitalnym łóżku dwa dni przed śmiercią zaprzyjaźniony już przez okres jej choroby ksiądz.

Wiedziała, że umiera; godziła się z tym i żegnała się ze wszystkimi w wielkim spokoju. Prosiła mnie, abym się z nią modliła. Podczas jej agonii byłam z nią i modliłam się przy jej łóżku. To był cudowny czas: byłam naocznym świadkiem cudu nawrócenia swojej siostry i jej pełnego łaski Bożej odchodzenia.

Bogu dziękuję za tę szansę, którą dał mojej siostrze, za to, że mogła oczyścić swoją duszę przez okres długiej i ciężkiej choroby. Dziękuję Mu też za to, że wytrwała przy Nim, że umacniał ją swoimi sakramentami i że zawsze przy niej był, a szczególnie od momentu, kiedy odmówiła ze mną swoją pierwszą w życiu Koronkę do miłosierdzia Bożego.

***************

 

Przed obrazem Jezusa Miłosiernego modlą się nie tylko pielgrzymi z całego świata, którzy fizycznie przybywają do tego świętego miejsca, ale także internauci korzystając z transmisji on-line oraz gigapikselowej prezentacji na stronie: www.faustyna.pl .

 


************************
Możesz nasze działania wesprzeć w następujący sposób:

  • dostarczyć odzież letnią i zimową, koce, pościel, śpiwory, sprzęt AGD - wszystko powinno być sprawne i nie zniszczone, gdyż zależy nam aby nie było to pozbywanie się nieużytecznego sprzętu, a prawdziwy dar serca, który jest cenny
  • dostarczyć żywność, soki, napoje - z co najmniej 6-cio miesięczną datą przydatności
  • możesz się modlić za nas i za tych którym pomagamy
  • nie organizujemy publicznych zbiórek pieniężnych, ale jeżeli masz zasoby, którymi chcesz się podzielić napisz lub zadzwoń do nas
  • potrzebujemy czasem osób, którzy opłacą rachunki za media lub inne usługi z których korzystamy
  • właściwie formy pomocy ograniczają się do Twojej wyobraźni, każdy darczyńca coś nowego wnosi do wspólnoty

Niech wszystkim darczyńcom i osobą które, się za nas modlą błogosławi Jezus Miłosierny

 

Diakonia Miłosierdzia propaguje Miłosierdzie Boże poprzez czyn, słowo i modlitwę. Siostra Faustyna jest naszą inspiracją, a jej dzienniczek na całym świecie zdobywa serca dla Jezusa.
                                                                                                                                               więcej w zakładce O nas